niedziela, 16 listopada 2014

Od Yūki cd. Silver

Wybiegliśmy na zewnątrz.
- Chodź - powiedział Axel. Poszłam za nim.

~~

- Co do szczeniaków... - zaczęłam na początek - ...możemy wziąć Tamorayn'a, choć Shoku jest nieobliczalny i nie wiemy na co go stać.
Axel się zamyślił.
-...................-

< Ax? Przepraszam, ale znowu wena mnie opuściła :c >


Od Silver cd. Yuki i do wszystkich

- To świetnie. - skinęłam głową z uznaniem. - Oprowadzić Cię, czy sama sobie poradzisz?
- Poradzę sobie sama.
- Wybacz Yuki, że Cię teraz opuszczę, ale mam bardzo ważne spotkanie. - powiedziałam. Wadera pożegnała się, a ja potruchtałam przed siebie. Jastrząb przyleciał dzisiaj z wiadomością, ale nie miałam czasu jej przeczytać, więc lecę teraz szybko do jaskini.
Otworzyłam starannie zapieczętowaną kopertę. W środku był list tej treści:
Szanowna Silver, Alfo Watahy z Wilczej Przystani,
Zapraszamy Ciebie i Członków Twojej watahy na turniej między zaprzyjaźnionymi watahami, który
odbędzie się za dwie pełnie. Zawody są organizowane w celu zachowania pokoju i zawiązania przyjaźni pomiędzy sojusznikami. Prosimy o Twoje przybycie na Wielką Radę Watah wraz z Bethą, Gammą, Deltą (oraz ewentualnie dowódcami i najsilniejszymi wojownikami).
Z poważaniem,
Zgromadzenie Zjednoczonych Watah.

Turniej? A niech ich diabli! Akurat teraz, kiedy Tamorayn miał wyruszyć na wyprawę! Trzeba to będzie przełożyć... 17 maja jest jutro. Poleciałam do Axel'a i Yuki i powiedziałam im o wszystkim.
- I co myślicie?
- Wiesz, Turniej, to Turniej, a jak nas proszą, to co? Odmówimy? Zresztą trzeba będzie wystawić kilku członków do udziału, nie? - Axel, jak widać zawsze miał swoje zdanie na temat wszystkiego. W tym przypadku miał rację.
- Nie zaprzeczam, ale to może być problem... - odpowiedziałam. Wataha jeszcze się nie rozrosła, a kto by chciał walczyć na śmierć i życie tylko na pokaz? Odwróciłam się w stronę Yuki.
- A co Ty uważasz?
- Nie jestem pewna, ale mamy szanse na zwycięstwo...
- W takim razie... Ax, Yuki! Możecie iść znaleźć chętnych na Turniej? Uwzględnijcie też szczeniaki! Już wkrótce będą dorosłe... W każdym razie mamy dwie pełnie na przygotowania. Zróbcie co trzeba, a ja zajmę się formalnościami... Jak skończycie przynieście mi listę chętnych.
- Zrozumiano! - krzyknęli oboje i wybiegli.
<Yuki? Axel?>

Od Yūki

   Wiatr szumiał wśród liści, a fale obijały się o brzeg jeziora. Stałam na moście i wgapiałam się na swoje odbicie. Słońce wzbiło się w najwyższy punkt. Reszta dnia upływała powolnie. Zrobiło się ciemno, gdy wróciłam na łąkę, na której była jaskinia, nawet przytulna. Obecnie zatrzymałam się tam , aby odpocząć, po czym planowałam kontynuować podróż, lecz plany się zmieniły...
    Spacerowałam sobie po lesie, iż tam było chłodniej niż na łące czy na brzegu jeziora. Promienie słońca przedzierały się przez gałęzie drzew. Poszłam sobie coś upolować. Poszłam nad strumyk
i złowiłam sobie rybę. Tym razem wieczór nastał szybko, lecz, gdy wróciłam na łąkę ktoś tam był...nieznajomy...i to jakiś wilk. Przyjrzałam się jemu bliżej i uznałam, że to wadera. Zdecydowałam się podejść bliżej. Wadera odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie. Moje łapy zdrętwiały
i nie mogłam nimi ruszyć.
- Ach...to ty tutaj mieszkasz - uśmiechnęła się. Wydawała się jakby podziwiała ten teren.
Nic nie odpowiedziałam. Czułam się jakby byłam cała sparaliżowana.
- Ostatnio w mojej watasze krążą plotki, że ktoś kręci się wkoło naszych ziem i chciałam osobiście sprawdzić, i jednak...- urwała - No cóż...nie jesteś stąd, prawda?
- Nie...nie - powiedziałam
Wadera zamyśliła się chwilę.
- Może chcesz dołączyć do mojej watahy? - zaproponowała - Jestem Silver - dodała
- Hm...sama nie wiem, w sumie to podróżuje i...- urwałam - Przemyślę twoją propozycje
- Dobrze, jak już przemyślisz to znajdziesz mnie nieopodal lasu - odwróciła się
- A tak na marginesie jestem Yūki ! - zawołałam uśmiechnięta
Silver odwróciła się i przewróciła oczami uśmiechnięta również tak jak ja.

~~

Całą noc myślałam o tej propozycji, przecież moim przeznaczeniem było podróżowanie po świecie...tak mówił Starszy Lord... Jednak możliwe, że się pomylił? On nigdy się nie pomylił i nic mi nie powiedział o tym...

~~

Szłam dróżką, która wiodła przez las. Na jej prawie końcu ujrzałam Silver. Zobaczyła mnie
i podeszła.
- To co? - zapytała ciekawie
- Po długim przemyśleniu zdecydowałam, że jednak dołączę do twojej watahy, Silver - powiedziałam
- .........

< Silver? Wena w końcu do mnie wróciła xDD >

sobota, 15 listopada 2014

Od Silver cd. Axel'a

- Ech, trudno pogodzić się z upływem czasu... - powiedziałam.
- Rób jak uważasz. Ty go uczyłeś i najlepiej znasz jego umiejętności. Jeśli chcesz, aby ruszył na wyprawę, nie będę się wtrącać. - basior skinął głową. Odeszłam.
Tę noc spędziłam sama. Musiałam się poważnie zastanowić. Ja i Krick oddaliliśmy się od siebie. Nie mamy już czasu, a miedzy nami już chyba nic nie ma. Chyba czas się rozstać. Tak będzie lepiej... Tamorayn jest już prawie dorosły, tak samo zresztą jak Sorrow. Ja już nie planuję więcej szczeniąt. W ogóle już nic większego w życiu nie planuję. Moim celem stało się teraz utrzymanie ładu w watasze i pokoju z innymi watahami. Tak jest najlepiej i niech tak pozostanie. Trzeba tylko teraz poinformować resztę o zmianach.
*Rano*
Zobaczyłam Krick'a. Podeszłam do niego.
- Musimy pogadać. - zaczął.
- Też tak uważam.
- Ja... Między nami chyba już nic nie ma... Takie odnoszę wrażenie...
- Uważam, że powinniśmy się rozstać! - powiedzieliśmy oboje.
- Cieszę się, że załatwiliśmy to bez scen i na spokojnie.
Basior skiną głową i oddalił się.


<Krick przestaje być już alfą, a Sorrow szczeniakiem alf. Za niepisanie opowiadań oboje odchodzą! Ax? Yuki? Macie coś do dodania?>

Nowa Ja Powraca!

 Porzucam swoje wszystkie wspomnienia z tej watahy...i...zaczynam od nowa jako nowa postać. Dębowe Serce, Katara, Azzai, Kastiel oraz Kiba odchodzą...ale to nie znaczy, że ja odchodzę...po prostu nie mam czasu żeby je wszystkie utrzymać...za to miejsce Katary zastąpi nowy członek watahy  Yūki.
http://fc07.deviantart.net/fs70/f/2013/093/0/4/041344ff61e4be14adbd91547183d29b-d5x723s.png
   





















~~Gamma Yūki
 
PS Mam nadzieję, że nie masz mi to na złe Silver *w*

środa, 12 listopada 2014

Od Axel'a Cd. Shontay'a

- Czemu by nie. - Mam nadzieję że jutro nie będę miał dużo roboty. - odparłem.
Wadera uśmiechnęła się.
Wyszedłem z jaskini, spotkałem się z Gammą, Katarą.
Omawialiśmy najróżniejsze sprawy watahy, brakowało nam Alph, ale one miały ważniejsze sprawy na głowie. Później potrenowałem trochę Tamorayn'a. Bardzo późno wróciłem do swojej jaskini.
Padłem na ziemie i zasnąłem.

Shontaya?

Od Shontay do Axel'a

- Szkoda - mruknęłam, nie chciałam jeszcze iść ale trudno. Gdy juz mialam wejść do swojej jaskini krzyknelam do Axela
- spotkamy się jutro?

Axel? Brak weny...